W poszukiwaniu ideału…

Gładyszów

Plan na weekend był dość prosty. Wyruszyć w drogę i znaleźć najpiękniejsze miejsce na najważniejsze chwile w życiu. I co się okazało. Że wcale nie trzeba daleko szukać. W zasadzie południe podkarpacia obfituje w niesamowitą liczbę miejsc tak fascynujących i niesamowitych, że aż wstyd i szkoda, że dopiero teraz mogliśmy (czy chcieliśmy chyba lepiej) to dostrzec. (na zdjęciu obok cerkiew w Gładyszowie, namiary na mapce, więcej zdjęć poniżej).
Piękna, majowa sobota. Startujemy z Rzeszowa. Wcześniej przygotowaliśmy się dość rzetelnie, mapki wydrukowane, nazwy miejscowości w miarę znane. Ruszamy.
I w sumie nie ma co wiele pisać. Że tam skręciliśmy, tu prawie paliwa zabrakło, a tam zamiast w prawo trzeba było pojechać w lewo. Droga jak droga, za to odwiedzane miejsca – nie często używam tego słowa – ale teraz z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, są magiczne.
Każde inne, w innym otoczeniu, w innym stanie technicznym (jedne zaniedbane, inne dopiero co odremontowane). Wszystkie za to drewniane (z jedną murowaną perełką z kamienia – w Hucie Polańskiej – niezwykła ze względu na umiejscowienie – dojazd drogą szutrowo – kamienistą na koniec doliny, a tam tylko kościółek; w zimie obowiązkowo musimy tam pojechać).
Ale nas najbardziej urzekła dawna cerkiew greckokatolicka (aktualnie katolicki kościół filialny parafii w Kremnej) pw. św. św. Kosmy i Damiana w Kotani:

Kotań

A na deser możecie wierzyć albo nie, ale takie miejsca na prawdę jeszcze istnieją. Nie trzeba daleko jeździć, lać paliwa,kombinować. Wystarczy ruszyć się z domu na kawałek, na chwilkę. A fotka zrobiona w Olchowcu (namiary na mapce, a więcej zdjęć pod postem).

Olchowiec

A tak dokładnie wyglądała trasa, zrobiliśmy jakieś 300km czy z hakiem. Zdecydowanie polecamy.

Większa mapa w nowym oknie

P.S.
I jeszcze trochę się wytłumaczę z dumnej obecności na niektórych zdjęciach niebieskiego Civica z nieukrywanymi śladami rdzy. Uczestnictwo ww. pojazdu w tej sesji jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ rocznikowo (1992r.) przebija kościół w Hucie Polańskiej (który został odremontowany i oddany do użytku w roku 1995) i w takim przypadku jest też już po części eksponatem, a nie tylko środkiem transportu.

A tak to mniej więcej wyglądało:

Tagi: cerkwie, drewniane, huta polańska, kotań, łemkowskie
This entry was posted in Różne - czyli nigdzie nie pasuje and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *